Mój miesiąc z Youtubem

Wydawałoby się, że jeszcze niedawno zastanawiałam się nad założeniem swojego kanału. Zjadał mnie stres, bałam się opinią potencjalnych widzów i szukałam idealnego miejsca na kręcenie wstępów. Dzisiaj mam za sobą już 4 filmiki i kilkanaście godzin nagrywania…

Przed pierwszym filmikiem przeogromnie się stresowałam. Nie miałam umiejętności montowania, długo szukałam darmowej muzyki, którą mogłabym wkleić do tutorialu, a nagrywanie wstępów sprawiało, że zaczynałam się jąkać. W końcu jednak zdecydowałam się kliknąć przycisk „Opublikuj”, a moja twórczość pojawiła się na Youtubie. Teraz nie miałam już na nic wpływu i czekałam na opinie innych. Zebrałam informacje zwrotne od najbliższych i znajomych. Wiedziałam, co muszę poprawić i nie mogłam się doczekać, aż nagram drugi filmik.
Profesjonalny „promptier” 😉
Podczas nagrywania drugiego filmiku pozwoliłam sobie na więcej luzu i popełnianie błędów. Chciałam uzyskać jak najbardziej naturalny efekt, dlatego nie przygotowałam sobie wcześniej tekstu – tak, jak to było w przypadku pierwszego tutorialu.Wiedziałam, o czym chcę wspomnieć, na co zwrócić uwagę i mimo że nagrałam z 8 wersji, to byłam dużo bardziej zadowolona z efektu końcowego. Od tamtej pory mogło być już tylko lepiej.
Czuję się dumna z tego, co robię i jestem zadowolona ze swojej systematyczności. Blog i Youtube napędza mi tydzień i nie mogę się doczekać, aż opublikuję następny tutorial na kanale. W międzyczasie dowiedziałam się, że ma pewną przypadłość – szczękościsk. Tak naprawdę dzięki nagrywaniu to zauważyłam (i dzięki siostrze) i mogę teraz nad tym pracować. Trzymajcie kciuki, aby mi się udało! Cztery tygodnie minęły bardzo szybko, a ja dzisiaj chciałabym się z wami podzielić swoimi spostrzeżeniami .
CZEGO DOWIEDZIAŁAM SIĘ PO MIESIĄCU NAGRYWANIA FILMIKÓW?
  • Jeszcze dużo nauki przede mną – tak naprawdę wiem niewiele, ale moja wiedza jest większa, niż miesiąc temu. Nie ma jednak sensu opierać się jedynie na teorii. Może i jest ważna, ale to dopiero podczas nagrywania nauczę się najwięcej. Różnica między moim pierwszym i drugim filmem jest znacząca.
  • Nie sprzęt jest najważniejszy – myślałam, że do nagrywania tutoriali jest niezbędny jakiś specjalistyczny aparat/kamera. Wyjęłam jednak swój statyw i ukochaną lustrzankę, usiadłam najbliżej dziennego światła i po prostu zaczęłam nagrywać. Musze się w tej sytuacji zgodzić z opinią wielu, że ukrywamy swój lęk/niepewność/lenistwo za zasłoną braku odpowiedniego sprzętu. Można nagrywać nawet telefonem – kto nam zabroni? 🙂
  • Od samego początku warto słuchać opinii innych – przyznaję, że mam czasem problem ze słuchaniem krytyki. Wynika to z faktu, że bardzo się nią przejmuję i przed założeniem kanału zadawałam sobie wciąż pytanie: „Youtube jest pełen hejtu. Gdzie Ty się, kobieto, pchasz?”. Po pierwszym tutorialu postanowiłam jednak, że popytam najbliższych o opinię: co było ok, co nie, co można zmienić, itp. I powiem Wam jedno – mimo że było sporo tych uwag, to było mi jakoś z tym dobrze. W końcu wiedziałam, że następny może być tylko lepszy.
  • Muszę dbać o regularność – miałam główne założenie: jeden film tygodniowo na Youtube to minimum na moim kanale. Chcąc jednocześnie prowadzić blog, który traktuje jak własne dziecko, raczej nie dam rady kręcić więcej. O rzadszym publikowaniu jednak nie było mowy. Wyjątkiem był zeszły tydzień, gdzie po prostu pokonała mnie choroba. Nic na siłę, ale w tym tygodniu już wracam z nowym tutorialem!
  • Naturalność jest bardzo ważna – przy pierwszym filmie bardzo się spięłam i wyszło sztywno. Na dodatek przygotowałam sobie tekst, który jedynie spotęgował ten efekt. Wiedziałam, że nad tym aspektem najbardziej będę musiała popracować i chyba mi się udało. Zero przygotowanego tekstu, pozwalam sobie na błędy i po prostu dobrze się bawię!
  • Nie należy przejmować się niedoskonałościami – zły kąt podczas ujęcia, lekko odstające włosy, niewielkie prześwietlenie jednej strony twarzy, zająknięcie się… Mogłabym wymieniać długo wszelkie rzeczy, które są niedoskonałe w moich filmach. Ale po co? Niedoskonałe jest lepsze od niezrobionego i tego będę się trzymać.
  • Wsparcie bliskich jest bardzo ważne – przed każdą publikacją pokazuję filmik dwóm osobom – Szarookiemu i mojej przyjaciółce. Mówią mi, co mogę jeszcze skrócić, czy zmienić muzykę, czy w tekście nie wdarła się literówka. Jednocześnie swoimi komentarzami mnie uspokajają i wiem, że wykonałam dobrą robotę.
  • Stałam się bardziej pewna siebie  – jak wspomniałam już wcześniej, na pewno odrobinę mniej przejmuję się negatywnymi komentarzami. Jednocześnie doceniam samą siebie – wiem, że jestem z czegoś dumna i zrobiłam dobrą robotę, to po co mam udawać skromność i umniejszać swoje odczucia? 🙂 Polecam to każdemu – zwłaszcza w Polsce, w której raczej patrzy się krzywym okiem na chwalenie się swoimi sukcesami (nie mówię oczywiście o nadmiernym przechwalaniu się przy jednoczesnym umniejszaniu zasług innych – wszystko musi mieć swoją równowagę).
  • Nagrywanie tutoriali ma być zabawą  – zabawa, zabawa i jeszcze raz zabawa! Nadmierne spinanie się, tak, jak już wspominałam, nie przynosi nic dobrego.

 

Miesiąc minął, a ja nie zamierzam przestać. Już w ten czwartek o 18:00 na moim kanale pojawi się następny (5!) tutorial, gdzie pokażę Wam, jak zrobić wyjątkową i spersonalizowaną ozdobę do pokoju lub biura.
A jakiego typu filmiki Wy lubicie oglądać na Youtube? Może macie własny kanał? Pochwalcie się w komentarzach!

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.